• Wpisów:8
  • Średnio co: 204 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 21:39
  • Licznik odwiedzin:546 / 1844 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Całuski!!!!!!1!!!!


Dawno mnie nie było.ale już to nadrabiam i dodaję nocię.


Na lotnisku nie czekałam długo. Szybko przeszłam przez odprawę i udałam się do kawiarni. Zamówiłam duże latte. Do odlotu zostało jeszcze 30 minut, więc mogłam w spokoju wypić swoją kawę. Z torebki wyciągnęłam jeszcze raz scenariusz klipu. Przejrzałam go dokładnie. Po tem spojrzałam na teksty pozostałych kawałków na nową płytę. Zwłaszcza spodobał mi się jeden: „tylko dla Ciebie są moje słowa, wypowiadane w smutku, moja rozpacz jest jak niemy krzyk czarnego łabądzia na mrocznej tafli jeziora mojego smutku.” podobał mi się. Jest taki przepełniony tajemnicą i jednocześnie bardzo osobisty. Zastanawiałam się o czym myślał Till, kiedy to pisał. Dopiłam ostatni łyk kawy, schowałam papiery do torby i udałam się do samolotu.

Stiuardesa podała mi kawę i ciastko. Popijając wciąż myślałam i Tillu i o jego tekstach. Pomyślałam, że może do następnego teledysku wybierzemy się do Szkocji. Tam byłby wspaniały klimat do stworzenia takiego nastroju jak w tym kawałku. Od zamyślenia oderwały mnie słowa jakiegoś faceta, siedział za mną i rozmawiał przez telefon.
No, słyszałem, że mają kogoś nowego do scenariuszy. Ponoć młoda, ale za ta bardzo zdolna. No i ładna – zaśmiał się przy okazji. - tak, będzie z nimi teraz na planie, więc się jej bliżej przyjrzę. Ponoć się spodobała nie tylko ze względu na pomysły – znowu się zaśmiał. - tak, zadzwonię jak będę na miejscu, pa – skończył rozmowę, a w jego głosie słychać było rozbawienie. Zastanawiałam się kim on był, o kim rozmawiał. Przecież to brzmiało, jkaby rozmawiał … o mnie!!!
samolot doleciał o czasie. Wysiadłam z niego jako jedna z pierwszych, stiuardesa pożegnała mnie ciepłym uśmiechem. Skierowałam się ku taśmie z bagażami. Moja walizka była dość charakterystyczna więc bez problemu ją znalazłam. Kiedy obracałam się z walizką, w hali dla oczekujących na przyloty zobaczyłam Tilla. Przyspieszyłam kroku, ale wcześniej jeszcze zatrzymałam się za filarem i poprawiłam włosy, zaczesując je na prawą stronę.
 

 
hejki kochani!!!!
Dzisiaj wrzucam węcej, bo nie miałam ostatnio czasu(( głupia szkoła...
czytajcie i piszcie komcie!!!
 

 
- czytałem Twoje poprawki do scenariusza teledysku, podobają mi się – znów spojrzał na mnie tymi oczami. - pomyślałem, że może chciałabyś wyreżyserować cały ten kawałek, oczywiście nadal mając w nim rolę. - nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę. Miałam zostać reżyserką Rammsteina. Spojrzałam na ciemnookiego, zastanawiając się czy nie żartuje. Ale w jego oczach nie czaił się śmiech, ani żart. Raczej coś innego, czyżby... błaganie, żebym się zgodziła?
Dobrze, chętnie wyreżyseruję Wasze teledyski do tej płyty. A później się zobaczy - uśmiechnęłam się tajemniczo i zaczęłam pić moją kawę.
LIndemann przyglądał mi się z uśmiechem szczęścia przylepionym do twarzy.
Po wypiciu kawy umówiłam się z LIndemannem na lotnisku w Berlinie. Z tamtąd mieliśky udać się do Katmandu, a później w Himalaje kręcić teledysk. Teraz czekało mnie pakowanie.
W domu wyciągnęłam swoją walizkę z Hello Kitty. Wrzuciałam do niej rzeczy przeznaczone w góry. Wcześniej napisałam jeszcze smsa do Tilla (bo teraz tak zaczęłam na niego mówić, co bardzo mu się spodobało), żeby się upewnić, co dokładnie mam zabrać. Till powtierdził, że Martensy będą dobre, bo to mocne i ciepłe buty. Napisał jeszcze, żebym pamiętała o czapce i rękawiczkach. Spakowałam tak: moje martensy beżowe ¾ długości, nauszniki ( w czapce głupio wyglądam), kilka par rurek w jasnych kolorach, kurtkę zimową z Zary i jedwabne rękawiczki. Wcześniej jeszcze rozmawiałam z Tillem o tym, że kiedy chłopcy z zespołu będą dokręcać sceny, to możemy wybrać się w Himalaje na jeden dzień. Zawsze kochałam góry, okazało się że on też, więc w obydwójkę zaaprobowaliśmy ten plan.
Napisałam rodzicom notkę na kartce, którą przyczepiłam magnesem na lodówce, że jestem spakowana i jadę na lotnisko do Berlina. Jutro powinniśmy być w Himalajach, więc zadzwonię jak dolecimy.
Taksówka już czekała. Wsiadłam do niej, wrzuciłam do bagażnika walizkę, a podręczny plecak (drogi czytelniku, pamiętaj – w góry zawsze, ale to zawsze weź ze sobą plecak!!! Przecież w coś trzeba spakować wodę i zapasowe rękawiczki, w razie jakby coś przemokło),podałam kierowcy nazwę lotniska i terminal, po czym włożyłam słuchawki do uszu i pojechaliśmy. W drodze słuchałam oczywiście Rammsteina. Teraz słuchanie głosu Tilla wydało mi się jakieś inne, bliższe. Jakby śpiewał to właśnie do mnie. Teksty nabrały nowego znaczenia. Wyobrażałam sobie siebie, jak już będę grać rolę w ich teledysku, kiedy Till będzie patrzył mi w oczy i śpiewał swój nowy kawałek dla mnie. Bo czułam, że Till zaczyna o mnie myśleć nie tylko w kontekście swojego nowego reżysera.
 

 
Nie miałam jeszcze prawa jazdy, co strasznie mnie denerwowało. Musiałam czekać jeszcze rok, żeby w ogłe zacząc je robić. Nie mogłam tego jednak powiedzieć Lindemannowi. Na wszelki wypadek umówiłam się z nim w takim miejscu, żeby nie dało się w pobliżu zaparkować. Wtedy jak wysiądę z taksówki i przejdę ten kawałek, to będzie myślał,że przyjechałam sama.
Kiedy pojawiłam się pod kawiarnią, Lindemann już czekał, widziałam go przez szybę. Poprawiałam włosy i weszłam do środka.
cześć!!! - odrzekłam do niego. Spojrzał na mnie znad swojej gazety i otworzył szeroko oczy.
Wyglądasz niesamowicie – odrzekł również i podał mi swoją dłoń. - siadaj – wskazał mi ręką krzesło obok siebie. Podniósł rękę i przywołał kelnerkę. Młoda dziewczyna podeszła do niego zarumieniona. Kiedy stanęła obok mnie, zbadała mnie wzrokiem.
Co podać, sir? - zapytała nieco za słodkim głosem.
Kawę latte i najlepsze ciastko w tej kawiarni, dla tej olśniewającej młodej damy – powiedział ciemnowłosy i posłał mi znaczący uśmiech. Kelnerka rzuciła mi tylko chłodne spojrzenie, przewaliła oczami, zapisała coś w tym swoim kajecie i poszła. Po chwili wróciła z kawą i tiramisu. Lindemann zaczął rozmowę.
 

 
WITAJCIE!!!
Dzisiaj kolejna część!!!
PISZCIE czy Wam się podobaaaaa!!!

Napisałam jej smsa, że Lindemann odpisał, że przeszłam ten casting, więc nie będzie mnie w szkole, bo wyjeżdżam w Himalaje kręcić ten teledysk.
Zjadłam bułkę z serem i popiłam kawą, rodzice nie wiedzieli, że piję już kawę, ale nie zauważą braku tych kilku łyżeczek. Może by mnie rozumieli, gdyby musieli pracować tyle, co ja. Szkoła, taniec, znajomi, castingi no i teraz ten teledysk. Dopiłam kawę i poszłam się ubrać. Dzisiaj miałam spotkać się z Lindemannem sam na sam, zastanawiałam się jak go zaskoczyć strojem. Ubrałam swoją niebieską sukienkę, która doskonale podkreśliła moją talię. Ubrałam swoje niebieskie szpilki oraz nałożyłam makijaż. Włosy zaczesałam na prawą stronę. Wziełam swoją turkusową torebkę od DG.
 

 
Hej, oto co się działo dalej!!!


Więc czekając na swoją kolej miałam przeczucie, że właśnie ja wygram. Miałam na sobie moje ukochane jasne rurki, czarne szpilki z ćwiekami (musiałam mu pokazać trochę drapieżnego stylu), czarną koszulkę na ramiączkach z H&M oraz bolerko.
Ale teraz musiałam się zastanowić, co włożyć na siebie dzisiaj. W końcu miałam spotkać się z Lindemannem i omówić szczególy teledysku. Wcześniej wysłałam mu mailem moje propozycje, a on się na nie zgodził z aprobatą. Zaczęłam od porannych czynności a potem zeszłam po schodach na dół. W domu już nikogo nie było. Mama pewnie jak zawsze już była w pracy, a ojciec jeszcze nie wrócił z konferencji. Moja siostra i brat poszli już do szkoły. Siostra, która była moją bliźniaczką, chodziła ze mną do jednej klasy.


PISZCZIE CZY WAM SIĘ PODOBA!!!
 

 
Budzik zadzwonił koło 9 rano. Z trudem go złapałam i rzuciłam nim o ścianę. Nie mogę powiedzieć, żebym się wyspała. Całą noc myślałam o tej propozycji, jaką złożyli właśnie mnie, MNIE. Chociaż nie byłam całkiem zaskoczona. Wiadomo było, że wygra najładniejsza dziewczyna i ta, która się najlepiej zaprezentuje. Widziałam dziewczyny przede mną. Może i były ładne, ale żadna nie mogła równać się ze mną. No i te ich ubrania! Wiadomo, że na casting do teledysku przyszły w większości fanki Rammstein, ale przecież nie musiały się ubierać, jak szataniści na składanie ofiary z kota. Miały na sobie czarne sukienki, albo spodnie, koronkowe czarne bluzki i pieszczochy. Każda miała na sobie glany, ale nie Martensy tylko jakieś zwykłe. No i brak makijażu. Czy one naprawdę myślą, że Lindemann wybierze laskę w pryszczami albo niedoskonałą cerą?!
 

 
Hej!!!
Postanowiłam napisać opowiadanie o miłości, pasji i o moim ulubionym zespole RAMMMSTEIN!!!
Ponieważ w sieci czai się mnóstwo kiepskich opowiadań, będę pisać naprawdę DOBRĄ rzecz!!!
Mam nadzieję, że Wam się, kochani, spodoba i będziecie mieć tyle radości z czytania, ile ja z pisania tego specjalnie DLA WAS!!!

O MNIE:
Jestem nastolatką, powoli przygotowuję się do dorosłego życia. MOją pasją są góry i jak skończę 18 lat, chcę pracować w GOPR, ponieważ góry są moją pasją.
Obecnie staram się założyć zespół, który grał by muzykę podobną do R+.
Mam nadzieję, że w moim opowiadaniu (a może zakończy się na powieści???), udało mi się skutecznie połączyć dwie moje pasje.

PISZCIE KOMENTARZE!!!!
Mam nadzieję, że Wam się spodoba *